piątek, 18 stycznia 2013

Lwów -semper fidelis


Katedra Łacińska

Lwów, panorama Racławicka, początek XXw.
Lwów, Wały Hetmańskie, początek XXw.
 
„Lwów wywarł szalony wpływ na mnie.
Dopiero teraz to doceniam. Przede wszystkim jako miasto wielonarodowościowe.
Od urodzenia niemal zaszczepiony byłem przeciw wszelkiej
ksenofobii. Antysemityzm jest dla mnie czymś niezrozumiałym […]” Zbigniew Herbert.

Pierwsi Żydzi osiedlali się w okolicach miasta jeszcze w okresie powstania Lwiego grodu w okresie książęcym. Następnie śledzimy losy tej gminy przez przywilej królewski osiedlenia się na Krakowskim
Przedmieściu z roku 1359 i dalsze wieki życia, działalności i wpływu gminy żydowskiej na historię, rozwój miasta, kształtowanie wzajemnych stosunków z innymi mieszkańcami Lwowa.

Ja takiego Lwowa nie widziałem, to miasto które poznałem podczas kilku moim wizyt w tym mieście i pomieszkiwaniu w dawnym polskiej kamienicy, która zachowała pełne przedwojenne wyposażenie, na ulicy Skriabina, niedaleko pomnika Mickiewicza, należącym teraz do ukraińskiej rodziny pochodzącej z Lwowa a dzięki zaproszeniu mojej przyjaciółki Natalii, było zupełnie inne. Na przełomie czasów sowieckich, bo najpierw wizytowałem tam kiedy granica ZSRR twardo była pilnowana przez radzieckich pograniczników, i wolnej Ukrainy, tuż po jej proklamowaniu miasto wyglądało całkiem nieźle od strony wizualnej, mimo zaniedbanych kamienic wielkiego centrum miasta, zaniedbanych ale nie zburzonych, bowiem Lwów przetrwał wojnę w doskonałym stanie, podobnie jak Kraków, ale całkiem marnie od strony różnorodności ludzkiej, byli to bowiem ludzie o bardzo różnych kolorach oczu i włosów, różnych ras, bo przybywali oni do Lwowa z całego imperium niemalże, ale byli to wszystko ludzie sowieccy, internacjonalizmy w stylu komunistycznym.

Dzisiejsze antysemityzmy próbujące powstawać w Polsce, są całkowicie niegroźne - w sensie wywoływania ewentualnych zamieszek czy burd chuligańskich wymierzonych w sklepy żydowskie, bowiem takowych po prostu w Polsce nie am, ale są odrażające. Są też bardzo głupie, kiedy głoszą je osoby z sentymentem wspominające wielkość i wspaniałość I Rzeczypospolitej, przecież w tamtym okresie Polskę zamieszkiwali bardzo liczni Żydzi, oni byli nieodłącznym, ze się tak wyrażę, elementem krajobrazu.

Panoramę Lwowa również współtworzyli Żydzi, którzy byli tam od początku, właściwie bez Żydów trudno sobie wyobrazić prawdziwą Polskę. Polska i zamieszkali w niej Żydzi to synonimy. A teraz Polskę mamy właśnie bez Żydów, Lwów ukraiński zamiast polskiego, też bez Żydów, za to obydwa nasze kraje, a Lwów był łącznikiem Korony z Kresami, które bywało były ogromne, było spoiwem.
Mamy za to Polskę z próbami ciągłego podjudzania nastrojów antysemickich, co jest śmieszne, jako, że Żydzi są daleko, i w czasie i w przestrzeni. Na Ukrainie to samo. Tym niemniej jednak Ukraina jako państwo, które właściwie to może zaliczyć swoje ostatnie 20 lat do najdłuższego okresu swojej państwowości, ma marne tradycje tolerancji i gościnności, to Polska poszczycić może się chlubniejszymi tradycjami. Z Polski brano niegdyś przykład w wielu krainach i królestwach - pamiętam pełną zachwytu nad Polską książkę Aleksego Tołstoja: 'Piotr Pierwszy' - dobrze się ją czyta kiedy się jest Polakiem.

Żeromski w liście do narzeczonej, o Lwowie:
Lwów – to śliczne miasto. Nie przypuszczałem, aby taki Lwów, który byle jaki Niemczyna nazywa sobie od niechcenia Lembergiem – mógł istnieć u nas. Bez żadnego wątpienia ładniejszy jest niż Kraków, a prawie tak ładny jak Praga. Jest to w całym znaczeniu tego wyrazu miasto europejskie, piękne, czyste, urozmaicone, ciekawe dla zwiedzających i żywotne, jako stolica kraju (w znaczeniu austriackim tego wyrazu) – tylko nie fabryczne.
 Lwów, plan miasta z okresu II RP.


I ta słynna piosenka Emanuela Schlechtera (niestety musieli się ruszyć ze Lwowa jakże liczni jego mieszkańcy...):

Niech inni sy jadą, dzie mogą, dzie chcą,
Do Widnia, Paryża, Londynu,
A ja si zy Lwowa ni ruszym za próg!
Ta mamciu, ta skarz mnie Bóg!

Bo gdzie jeszcze ludziom tak dobrze, jak tu?
Tylko we Lwowie!
Gdzie pieśnią cię budzą i tulą do snu?
Tylko we Lwowie!


Lwów:

Wtorek, 24 września 2013

Rada Miejska Lwowa ponownie wraca do sprawy legalności polskich symboli znajdujących się w tym mieście, m.in. Szczerbca umieszczonego na cmentarzu Orląt.
Zdominowana przez partię Swoboda rada miejska odrzuciła w nocy weto mera Lwowa Andrija Sadowego w sprawie powołania komisji specjalnej, która ma zbadać, czy symbole te odpowiadają obowiązującemu na Ukrainie prawu – podały lokalne media.
Inicjatywa powołania komisji narodziła się w lipcu. Jej autorami byli radni Swobody, którzy wypowiadając się wtedy w imieniu „społeczności Lwowa”, ocenili, że Szczerbiec na cmentarzu Orląt jest oznaką „polskiej, okupacyjnej symboliki wojskowej” w mieście i dlatego powinien zostać usunięty.
Swoboda nie ukrywała wówczas, że jej inicjatywy dotyczące Polski to efekt uchwał Sejmu i Senatu w sprawie 70-lecia zbrodni wołyńskiej, uznanej przez posłów i senatorów za „czystkę etniczną o znamionach ludobójstwa” dokonaną przez ukraińskich nacjonalistów na Polakach z dawnych Kresów Wschodnich.
Mer Sadowy, który sprzeciwił się w lipcu powołaniu komisji ds. polskich symboli, po odrzuceniu w nocnym głosowaniu jego weta ironicznie pogratulował radnym z partii Batkiwszczyna byłej premier Julii Tymoszenko, którzy przyłączyli się do stanowiska Swobody.



Lwów


Panorama Lwowa z kopca Unii Lubelskiej
Lwów – miasto na Ukrainie.
  • Jestem lwowianinem i lwowianinem do śmierci pozostanę. Nic się tutaj nie zmieni, ludzie i narody to nie szafa, którą się przesuwa z kąta w kąt.
    • Autor: Stanisław Lem
    • Źródło: Tomasz Fiałkowski, Świat na krawędzi, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2000, s. 108.
  • Lwów był miastem Polaków, Żydów, Ukraińców, miastem ostrych antagonizmów. Ja wyrosłem w kulcie Orląt, wyśpiewywałem bronią Lwowa polskie dzieci, znosząc rany, śmierć i ból, ale fascynowała mnie inność, obcość. Kiedy przechodziłem koło szkoły ukraińskiej, coś mnie do niej ciągnęło.
  • Lwów – to śliczne miasto. Nie przypuszczałem, aby taki Lwów, który byle jaki Niemczyna nazywa sobie od niechcenia Lembergiem – mógł istnieć u nas. Bez żadnego wątpienia ładniejszy jest niż Kraków, a prawie tak ładny jak Praga. Jest to w całym znaczeniu tego wyrazu miasto europejskie, piękne, czyste, urozmaicone, ciekawe dla zwiedzających i żywotne, jako stolica kraju (w znaczeniu austriackim tego wyrazu) – tylko nie fabryczne.
  • Lwów to dla mnie zagranica,
    Śpiewny język, stare kino…
    Lwów to dla mnie tajemnica -
    Niezaznana nigdy miłość.
    Lwów to czas, co się oddala,
    Przedwojenny elementarz,
    To Wesoła Lwowska Fala…
    No i Łyczkowski Cmentarz.
  • Między wszystkimi miastami Królestwa najliczniejszymi zasługami względem Rzeczypospolitej, wobec poprzednich królów i wobec nas, niewzruszoną w mnogich niebezpieczeństwach wiernością, wyróżnia się nasze miasto Lwów, który w tylu nieprzyjacielskich oblężeniach przez Kozaków, Moskwę, Tatarów, a teraz świeżo przez Turków podupadł, lecz nie uległ. Z tych to chwil tak krytycznych wyszedł zwycięsko, wstrzymał z podziwienia godnym męstwem i odwagą potęgę otomańską i nie dopuścił, aby ona wdarła się do wnętrza Królestwa. Mieszczaństwo zaś lwowskie oświecone, pełne cnót obywatelskich i form wykwintnych, słynie daleko poza granicami Polski, nie tylko chwałą wojenną, lecz także cywilizacyjną, miasto przeto wykształceniem, męstwem, trwałą wiernością względem Rzeczypospolitej zasłużyło na wiekopomną sławę i szczególniejszą łaskę.
  • My Kazimierz, z Bożej łaski król Polski oraz ziem Krakowa, Sandomierza, Sieradza, Kujaw, Pomorza i Rusi pan i dziedzic, wszystkim czynimy wiadomym, że troskliwie zwracając uwagę przez sumienne rozważanie i gorliwość królewskiego majestatu na liczne bardzo nieszczęścia i szkody, których nasze miasto Lwów doznaje od rozmaitych zuchwałych wrogów i aby to miasto w korzyściach, dochodach, pożytkach i powodzeniach jak najbardziej móc powiększyć i dla pociechy wspomnianego miasta i dla pomnożenia jego wiernych mieszkańców dajemy i na wieczne czasy przydzielamy rzeczonemu miastu prawo niemieckie, które zwie się pospolicie magdeburskim, uchylając tamże wszystkie prawa ruskie i powszechne zwyczaje jakkolwiek by się zwały, które zwykły temuż prawu niemieckiemu w jakikolwiek sposób przeszkadzać i naruszać je.
    • Źródło: dokument Kazimierza Wielkiego nadający miastu Lwów prawo magdeburskie, 17 czerwca 1356. Tłum. Krzysztof Ożóg.
  • Niech inni sy jadą, dzie mogą, dzie chcą,
    Do Widnia, Paryża, Londynu,
    A ja si zy Lwowa ni ruszym za próg!
    Ta mamciu, ta skarz mnie Bóg!

    Bo gdzie jeszcze ludziom tak dobrze, jak tu?
    Tylko we Lwowie!
    Gdzie pieśnią cię budzą i tulą do snu?
    Tylko we Lwowie!
    • Autor: Emanuel SchlechterLwów jest jeden na świecie, piosenka z filmu Włóczęgi
  • Niedawno Krzysztof Myszkowski zapytał mnie, czym jest dla mnie Lwów. Odpowiedziałem krótko: Ojczyzną.
    • Autor: Stanisław Lem
    • Źródło: Tomasz Fiałkowski, Świat na krawędzi, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2000, s. 69.
  • O Lwowie mówiło się, że to „wesołe miasto”. I to jest prawda, aż do czasu wojny panowała tam otwartość i wesołość. Ludzie byli życzliwi; cudowne pomieszanie: Polacy, Ukraińcy, Żydzi. To była Europa, tyle że Wschodnia, ale o wiele cieplejsza i bardziej ludzka.
  • Pragniemy i miasto Lwów, i wszystkich jego obywateli i mieszkańców, prawnie nam i Rzeczypospolitej podległych, wyznania katolickiego, ormiańskiego i greckiego, nowym zaszczytem obdarzyć na przykład pamiętnego męstwa dla miast innych. Dlatego też ich bez żadnej różnicy wyznań chrześcijańskich, wszystkich, w dawniejszych ich prawach i przywilejach, przez przodków naszych nadanych i zwyczajach (nic w nich nie zmieniając), zachowujemy, a nadto ich i ich potomków prawnych i całe miasto z prerogatywami miast Krakowa i Wilna (o ile się odnoszą do praw i tytułów szlacheckich) porównywamy i niemniej według jednogłośnej zgody naszego senatu i zgodnych głosów stanu rycerskiego na obecnym sejmie walnym wspomniani obywatele lwowscy mają brać udział w wyborze królów polskich po wieczne czasy, za pośrednictwem dwóch ze swego magistratu i wybór ten będą podpisywali.
    • Autor: Jan II Kazimierz Waza, w przywileju nobilitacyjnym dla miasta Lwowa, 8 sierpnia 1658, tłum. Franciszek Jaworski."

"Czwartek, 12 czerwca 2014 (ND)
Sąd Gospodarczy w Kijowie uznał kościół pw. św. Marii Magdaleny za własność miasta Lwowa. Oznacza to ni mniej ni więcej, że kościół nadal będzie wykorzystywany jako sala koncertowa.
Stanisław Szarzyński, prezes Stowarzyszenie Pamięci Polskich Termopil i Kresów, członek Zarządu Światowego Kongresu Kresowian, w rozmowie z NaszDziennik.pl nazywa sytuację skandaliczną. – Sąd widać sprzyja władzom Lwowa i nie dba o respektowanie prawa. Ukraina, która ma ambicje europejskie, tak naprawdę wciąż nie może uporać się z egzekwowaniem prawa, także prawa własności. I nie chodzi tu tylko o kościół św. Magdaleny we Lwowie, ale także o popadający w ruinę zabytkowy kościół w Komarnie, który stoi pusty, a wierni gromadzą się latem czy zimą w małej kaplicy cmentarnej, i wiele innych świątyń – uważa Szarzyński.
Jego zdaniem, sytuacja jest tym bardziej bulwersująca, że Polska i Polacy, narażając własne interesy, angażują się w sprawy Ukrainy, tymczasem z drugiej strony nie ma nawet woli porozumienia. – Wciąż rzuca się nam kłody pod nogi. Nie ma się co łudzić – polska mniejszość na zachodniej Ukrainie jest lekceważona, a kościół św. Marii Magdaleny we Lwowie jest tego najlepszym przykładem – uważa Stanisław Szarzyński. Jego zdaniem, wobec zaistniałych faktów warto dokonać rewizji naszego podejścia do spraw ukraińskich, skoro druga strona nie wykazuje nawet najmniejszej woli kompromisu. – Ze strony ukraińskiej nie było, nie ma i nie widać żadnej woli współpracy. Polacy mają problem z dostępem do świadczeń medycznych, a Ukraińcom pomaga się bez kolejki i nieodpłatnie. W świetle traktowania Polaków i mienia polskiego na Ukrainie warto też zadać pytanie: jak realizowana jest przez Grekokatolicką Cerkiew Ukraińską podpisana w ubiegłym roku przez abp. Światosława Szewczuka i abp. Józefa Michalika deklaracja związana z 70. rocznicą zbrodni wołyńskiej dotycząca wzajemnego przebaczenia win i pojednania obu narodów – pyta Stanisław Szarzyński.
XVII-wieczny kościół pw. św. Marii Magdaleny we Lwowie, nad którym opiekę duszpasterską sprawują ojcowie ze Zgromadzenia Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej, to jedna z 28 świątyń we Lwowie, które po II wojnie światowej władze najpierw sowieckie, a teraz ukraińskie nie chcą zwrócić prawowitym właścicielom – parafiom rzymskokatolickim. We Lwowie w użytkowaniu katolików są jedynie bazylika archikatedralna pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny i kościół pw. św. Antoniego.
Wspólnota parafialna kościoła pw. św. Marii Magdaleny, której większość to Polacy, od 1991 r. stara się o zwrot świątyni, którą zagarnęły jeszcze władze ZSRS. Obecnie mieści się tu Dom Muzyki Organowej i Kameralnej. Polacy, katolicy korzystają z kościoła św. Marii Magdaleny jedynie na zasadzie użyczenia, chcą jednak odzyskać swoją własność. Jednak Rada Miejska Lwowa z merem Andrijem Sadowym torpeduje wszystkie te działania. W 2010 r. Rada Miejska Lwowa zdecydowała o przedłużeniu na kolejne 20 lat wynajmu świątyni na potrzeby sali organowej, czym potwierdziła, że lwowskie władze nie mają zamiaru zwrócić kościoła św. Magdaleny wspólnocie wiernych. Sprawa w 2011 r. trafiła do Sądu Gospodarczego w Kijowie. W grudniu 2013 r. Sąd Gospodarczy w Kijowie z uwagi na wydarzenia na Majdanie odroczył sprawę. Teraz jednak oddalił pozew parafii, uznając tym samym, że kościół pw. św. Marii Magdaleny jest własnością miasta Lwowa. Sąd stwierdził, że zwrot własności organizacjom religijnym byłby możliwy tylko w sytuacji, kiedy majątek był ich własnością i został odebrany bezpośrednio przez państwo. W ocenie sądu, społeczność parafii zarejestrowana jako osoba prawna po wejściu w życie ustawy O wolności sumienia i organizacji religijnych nie dowiodła, iż wcześniej władała budynkiem, dlatego też oddalił wniosek."
zdjecie

Brak komentarzy: